Pojechaliśmy do Berlina zjeść. Nie będziemy kłamać czy udawać, że planowaliśmy coś zwiedzać, nie. Przejechaliśmy w 5 osób, 600 km tylko po to aby dobrze ZJEŚĆ.

Z racji na pewne ograniczenia (niecałe 48h oraz po jednym żołądku) udało nam się odwiedzić tylko kilka miejsc. Jednak nieważna jest ilość, ważna jest jakość. Kochani, oto zestawienie czterech miejscówek, które naprawdę warto odwiedzić będąc w Berlinie!

Ręczymy naszymi tłustymi serduszkami. 


Thai Park

Brandenburgische Str., 10707 Berlin, Niemcy

Podobno w tym parku Azjaci spotykali się od lat by celebrować swoją kulturę – jeść, rozmawiać, bawić się. Z czasem lokalsi zaczęli wypytywać ich o różne dania, ceny i tak się wszystko zaczęło. Nam teraz nie pozostaje nic innego jak tylko cieszyć się, że możemy delektować się wschodnią kuchnią, w oryginalnym wydaniu, w środku Europy.

Oficjalnie Park działa tylko w weekendy, ale prawda jest taka, że to pogoda jest wyznacznikiem spotkań i handlu. Teren jest duży, sprzedawcy nie do końca wiedzą co to przepisy BHP, a ludzie i tak do nich napierają żeby coś zjeść.

Stanowisk jest sporo, tak więc trochę minie zanim na coś się zdecydujecie. Co zauważyliśmy to to, że każdy z handlarzy w swej ofercie ma co najmniej jedno z tych dań: pad thai, mango sticky rice, spring rollsy, pierożki lub papaya salad – magiczna piątka Thai Parku.

Ceny około 5 euro za danie. Osobiście przetestowaliśmy pierożki, pad thaia, mango sticky rice, zupę tom yum i smażone banany. Wszystko było wyśmienite. Do tego kocyk, piwko, kilku znajomych i można leżeć i jeść.

Facebook


UMAMI Xberg

Bergmannstraße 97, 10961 Berlin, Niemcy

Wietnamska knajpka położona w dzielnicy Bergmannkiez. Menu nie za długie ale jest w czym wybierać. Ceny zaczynają się już od 3,60€ za przystawkę do 19€ za danie główne.

Przetestowaliśmy w 5 osób łącznie 7 pozycji z menu, z czego my sami spróbowaliśmy sajgonek (Summer in Rolls), pierożków w bulionie (Bulion in Bowl), Pho (Pho love) i wołowiny z woka (Deep Gold Beef). Wyszliśmy wręcz przejedzeni.

Pierożki były bardzo delikatne, wypełnione smacznym farszem, nie rozpadające się, zatopione w aromatycznym bulinie. Zupa Pho przepełniona smakiem i zapachem, lekka, z mięciutkim mięsem i dużą ilością ziół. Oraz wołowina – jędrna, rozpływająca się w ustach, w towarzystwie ogromnej ilości dodatków.

Co tu dużo mówić, nuta wschodu, miła obsługa, wysoka jakość jedzenia, fajny lokal i niskie ceny. Gdyby UMAMI Xberg istniało w Kato to na pewno bylibyśmy jego stałymi bywalcami.

Strona internetowa / Facebook


Burgermeister

Oberbaumstrasse 810997 Berlin, Niemcy

Mówiąc wprost – burgerowni w Europie jest obecnie w cholerę. Jednak problemem leży w tym, że tych prawdziwych amerykańców jest niewiele – soczyste mięso, sosy, rozpływający się ser, mięciutka bułka trzymająca wszystko na swoim miejscu, bez zbędnych dodatków – czyli dobry, prosty, stary fast-food.

Natknęliśmy się na kolejkę ale spokojnie, idzie szybko. Ilość ludzi w ogonku zależy przede wszystkim od pory dnia (czyli przychodząc w porze obiadowej automatycznie strzelamy sobie w kolano). W kolejce zastaliśmy zarówno turystów jak i lokalsów, co można odebrać jako dobry znak.

Wracając do tych prawdziwych amerykańców – wyczytaliśmy w internetach, że takie buksy znajdziemy w Burgermeister i kurczę…mieli rację. Ceny od 4,40€ za najprostszego burgera do 7,80€ za podwójnego. Do tego pyszne, grubo ciachane fryty i sosy bez limitów. Może był minimalnie za tłusty ale na pewno wart swej ceny. Chętnie zgrzeszylibyśmy w tej burgerowni jeszcze raz…i jeszcze raz, i jeszcze raz aż do podwyższonego cholesterolu i stanu przedzawałowego.

Z ciekawostek: Burgermeister mieści się w starej, publicznej toalecie.

Facebook / TripAdvisor


California Pops

Falckensteinstr. 410997 Berlin, Niemcy

Dla fanów deserów i słodszych kąsków też coś znaleźliśmy. Naturalne, prawdziwe lody na patyku. Intensywny smak bez żadnych barwników ani sztucznych wzmacniaczy. Robione przez nich na miejscu. Dużo smaków do wyboru, w tym opcje vegan i gluten free.

Klimat okienka inspirowany Kalifornią, miła, anglojęzyczna obsługa i całkiem przystępne ceny (2,5 – 3 euro/szt.). Do tego 3 minuty z buta od Burgermeister tak więc będą idealnym deserem po wybornym burgerze ;>

Spróbowaliśmy mango z jogurtem oraz czekolady z wanilią. Mango było orzeźwiające, soczyste, w połączeniu z jogurtem przepyszne. Czekolada z kolei smakowała jak nesquik ;> Porcje w sam raz, ciekawa konsystencja (w porównaniu do swoich krewniaków w rożku są dużo twardsze i bardziej zbite przez co nie topią się tak szybko jak normalne lody). Słowem, wyśmienite.

Facebook / Strona internetowa / TripAdvisor


Podumowując, kuchnia wschodnia mocno opanowała stolicę Niemiec (i dobrze) tak więc jeśli jesteście jej fanami tak samo jak my, na pewno nie będziecie zawiedzeni. My na pewno wrócimy przetestować Cocolo Ramen, ponieważ niestety natrafiliśmy na remont lokalu. A jeżeli azjatyckie smaki nie są dla Was to spokojnie, nie tylko wschodnią kuchnią Berlin żyje. Tak więc jedźcie, próbujcie i wydawajcie eurasy bo naprawdę warto!