Fabryka Porcelany zyskała niedawno nowy wygląd i nowe życie. Dzięki przeprowadzonej rewitalizacji, obiekt zyskał piękne elewacje, w duszy industrialnego klimatu, a zaraz potem zaczęli się tutaj kręcić ludzie w garniturach i odbywać imprezy kulturalne. I choć nadal wypala się w tamtejszych piecach porcelanę to odnowione miejsce raczej zyskało miano Katowickiej Doliny Krzemowej.

Do całego, nowopowstałego kompleksu całkiem niedawno dołączyło Prodiż Bistro. Miejsce urządzone jest w industrialnym klimacie, z domieszką biznesowego stylu, przy jednoczesnym zachowaniu intymności dla klientów. Kuchnia jest otwarta, tak więc bez większych trudności możecie zerknąć „za ramię” pichcących tam kucharzy.

image1.JPG

Menu jest zmienne, a lunch’owe i śniadaniowe propozycje znajdziecie codziennie wypisane na ich fejsbukowej tablicy. Śniadania serwowane są cały dzień, od otwarcia do zamknięcia, a lunche od godziny 12 w południe.

Podczas naszej wizyty skusiliśmy się na: Tost francuski/krupniok/konfitura z cebuli/jajko sadzone (14 zł) oraz Burger/długo pieczony kurczak/sos teryaki (18 zł).

Jeżeli chodzi o propozycję pierwszą, śniadaniową to JEMU przypadła BARDZO do gustu. Krupniok (nie kaszanka!) wypadł znakomicie w połączeniu z konfiturą z cebuli. Jajko było takie jak powinno być, a płynne żółtko pasowało idealnie do całości, przyjemnie łączyło się z tostami i krupniokiem. Jedynie zastrzeżenie co do tostów francuskich, które nie zostały odpowiednio odciśnięte od nadmiaru tłuszczu, co odrobinę MU przeszkadzało, a w JEJ przypadku obciążało nieprzyjemnie całe danie. Niemniej jednak wrażenia bardzo pozytywne, wzbogacone jeszcze ładnym podaniem na talerzu, pysznie.

Nasz lunch, czyli burger, w karcie był wymieniony z talarkami ziemniaczanymi, których niestety zabrakło podczas naszej wizyty. Również mieliśmy chrapkę na Tajską potrawkę z kurczaka, której niestety też zabrakło (wniosek? im wcześniej do Prodiża tym lepiej!).

Wracając do burgera. Bułka była fenomenalna! Z zewnątrz chrupiąca, w środku mięciutka, do tego przyjemnie ciągnąca w środku, iście domowa – bajka. Kurczak rozpływał się ustach, był niesamowicie delikatny, sympatycznie trącający gdzieś sosem teryaki (jednakże według NIEGO mięso było za słone, ONA była zachwycona). Burger był klasycznie dopełniony świeżym pomidorem, cebulą i rukolą, a na talerzu wyczuliśmy jeszcze pesto z ogórka kiszonego, które fajnie pasował do całości. Majstersztyk.

Desery! Zamówiliśmy dwa z dwóch dostępnych. Pierwszy to Semifreddo z chałwy (13 zł), które wzbudzało zachwyt od razu po podaniu do stołu. Semifreddo to rodzaj włoskiego deseru, niezwykle delikatnego, półzimnego, na pierwszą myśl konsystencją i smakiem przypominający lody (różnią się sposobem przygotowania i składem). Nasz deser był aksamitny, w towarzystwie owoców leśnych dla przełamania smaku mocno wyczuwalnej, znakomitej chałwy. Geniusz!

Drugi deser to Beza/ mus z białej czekolady (14 zł). Beza była chrupka z zewnątrz i ciągnąca w środku, chociaż przydałaby się jej chwila dłużej w piekarniku, aby była mniej wilgotna. Podana została w towarzystwie białej czekolady, która konsystencją trochę przypominała budyń i świetnie komponowała się z słodkim sosem owocowym. Co do pestek słonecznika to jakoś nie wnosiły nic do deseru i równie dobrze mogłoby ich nie być.

Podsumowując, jedzenie i lokal wypadły naprawdę bardzo, bardzo dobrze. Dania były fajnie skomponowane, ciekawe, ładnie podane i stosunkowo niedrogie (z wyjątkiem deserów, które jednak plasują się trochę powyżej przeciętnej na tle katowickich cen). Nietuzinkowe połączenia smaków, a do tego umiejętność przemieniania zwykłych dań, takich jak burger czy tosty francuskie, w coś tak wyśmienitego to czysty kunszt kucharski. Do tego wszystko w industrialnym wnętrzu, które sprzyja i rozmowom biznesowym, i tym z przyjaciółką lub  też nadaje się na rodzinny wypad czy randkę we dwoje..

Prodiż Bistro
Porcelanowa 23, Katowice

Facebook / Instagram