Już jakiś czas temu (tzn. trzy miesiące temu)Dwa Miejsca w okrojonym składzie wybrało się (a dokładniej ja wybrałam) testować krakowską restaurację z przyjacielem przy boku. Zachęceni ciekawym menu, pozytywnymi opiniami i zdjęciami wnętrza niczym z tumblr powędrowaliśmy na ulicę Konfederacką do lokalu mieszczącego się pod numerem 4.

konf.jpg

Wnętrze bezdyskusyjnie można zakwalifikować do kategorii „ciekawe i niebanalne”. Restauracja dzieli się na dwa pomieszczenia z czego pierwsze w połowie ceglane, w połowie spowite czernią, wypełnione stolikami i barem, stwarza niezwykle dogodną atmosferę do długich konwersacji przy lampce wina. Drugie z kolei jest przestronne, duże i jasne, przyodziane w lekko surowy klimat – na ścianach dominują cegły oraz sucha biel, przełamane w przestrzeni gdzieniegdzie stolikami i krzesłami także w tym kolorze. Do tego w zasięgu wzroku odnaleźć można otwartą kuchnię, ze świeżymi wypiekami na drewnianym blacie i kucharzami w fartuchach przygotowującymi kuszące dania. Miejsce zdecydowanie ma duszę –  duszę prostą i piękną.

q.jpg

Zaczęło się od przystawki. Mój mięsożerny towarzysz wybrał wątróbkę z cebulką, jabłkiem i sosem balsamicznym (15 zł). Jego degustacja wyglądała dość schematycznie – gryz, zachwyt, gryz, zachwyt, gryz, zachwyt…i tak do pustego talerza. Z monosylabicznych wypowiedzi wyczytałam, że wątróbka była miękka i smaczna – słowem idealna. Do tego na talerzu znalazła się perfekcyjnie przygotowane cebulka, która podkreślała smak mięsa oraz jabłka, które ciekawie przełamywały całość dania. Bomba.

qq.jpg

Następnie do stołu trafiło tagiatelle arrabiata (22 zł) oraz wołowina po burgundzku (32 zł). Tagiatelle arrabita, a raczej penne arrabita, ponieważ na kuchni wyczerpały się zapasy (nie mamy za złe!!!), czyli typowo włoskie danie, piękne w swej prostocie, słynące z mocno wyczuwalnej ostrej nuty smakowej. I tu niestety nie wyszło, danie było pozbawione krzty pikanterii. Niemniej jednak makaron był dobrze ugotowany, porcja całkiem spora i apetyczna, a gdzieś w tle delikatnie i przyjemnie przebłyskiwał się czosnek. Fajnie, fajnie ale bez polotu.

qq1.jpg

Równocześnie z pastą do stołu dobiła wołowina po burgundzku. Wołowina była miękka i smaczna tak samo jak swa mięsna poprzedniczka, lecz to nie ona grała pierwsze skrzypce w tym daniu. Główny smak zbyt przesadnie zdominowało niestety czerwone wino, przez co każdy kolejny kęs stawał się coraz trudniejszy, a z czasem wręcz niewykonalny… Szkoda, naprawdę szkoda ponieważ zapowiadało się całkiem smacznie.

q1.jpg

I tu miał być koniec, ale na szczęście zdrowy rozsądek zakazał nam wyjść bez deseru… Tak więc ciacho numer jeden to podwójnie czekoladowe brownie (12 zł), czyli solidna porcja czekolady, na szczęście nie za słodka i na nieszczęście trochę zbyt rozpadająca się –  w naszej ocenie 7/10.

Drugim ciachem jakie zamówiliśmy było amerykańskie ciasto marchewkowe w cenie 10 zł. I tu drodzy czytelnicy trafiliśmy w dziesiątkę. Pyszne i wilgotne, ładnie podane ciasto z delikatnym musem na wierzchu. Majstersztyk.

Podsumowując, nasze doznania kulinarne oceniamy jako całkiem smaczne i ciekawe, ale niestety bez polotu – w zamówionych przez nas daniach  czegoś zabrakło, co przykułoby uwagę, zapadło w pamięć. Niemniej jednak do plusów zaliczyć można adekwatność porcji do ceny, urokliwe wnętrze, miłą i kulturalną obsługę oraz krótki czas oczekiwania. Ja osobiście na obiad raczej nie wrócę, ewentualnie na ciasto i kawę, bo uwielbiam klimatyczne wnętrza.


Jedzenie:2.5 out of 5 stars (2,5 / 5)
Wystrój lokalu:4 out of 5 stars (4,0 / 5)
Obsługa:4 out of 5 stars (4,0 / 5)
Cena:4 out of 5 stars (4,0 / 5)
Average:3.6 out of 5 stars (3,6 / 5)

Facebook / Instagram

Konfederacka 4
ul. Konfederacka 4, Kraków