Ten post miał nie powstać, ponieważ każdy może mieć zły dzień. Może aura była nieprzychylna, ciśnienie zbyt niskie, kucharz miał zły humor, a obsługa wstała lewą nogą… nie wiemy, zdarza się. A może oczekiwaliśmy po prostu czegoś jadalnego w lokalu, wokół którego od samego początku panowało jakieś poruszenie, a wszelkie dostępne kanały social media jednogłośnie stwierdzały, że jedzenie jest tam NIE-SA-MO-WI-TE. Ale wiecie, co? Nie zawsze trzeba być miłym. Kropka.

Upojeni? No dobra, trzeba było im to przyznać, zapowiadali się ciekawie. Bo nie dość, że nowe, ciekawe miejsce w pięknej kamienicy, to jeszcze strony internetowe pękające w szwach od natłoku zachwytów internautów, AKA „zadowolonych klientów” robiły robotę. I oto z tych właśnie względów wybraliśmy się do tego lokalu.

Wnętrze jest ok, bardziej barowe niż restauracyjne. Jednym przypadnie do gustu, innym trochę mniej. Ciemno, nastrojowo, idealnie na wieczorne piwko.

img_1135

W menu tapas (8-17 zł), burgery (18-24 zł), sałatki (13-16 zł), pizze (15-30 zł), desery (8-9 zł) oraz specjalności szefa kuchni (20-42 zł). Oprócz tego Upojeni serwują codziennie lunche do godziny 16, o czym informują na fejsbuku albo można po prostu do nich napisać SMSa w tej sprawie 🙂

Wracając do nas – skusiliśmy się na Arancini Arabiata (10 zł), pizzę Włoską (30 zł), Burgera Klasycznego (20 zł) oraz Brownie (9 zł).

Na pierwszy rzut przystawka, czyli włoskie kuleczki ryżowe z ragout mięsnym w akompaniamencie sosu arabiata. Same kuleczki były pyszne, przyjemnie mięsne, sycące – super. Niestety sos przypominał zwykłą pulpę pomidorową z puszki a nie sos arabiata.

img_1136

Następnie do stołu dobiły dania główne. Pierwsze z nich to Pizza Włoska z prosciutto crudo di parma, rukolą, pomidorkami koktajlowymi oraz parmezanem. Prezentowała się w miarę przystępnie dla oka – i to byłoby na tyle. Mówiąc krótko – sucha i stojąca jak u Magdy Gessler. Jedynie składniki same w sobie były smaczne, sos pomidorowy na plus ale to niestety byłoby na tyle.

* Poprosiliśmy o zapakowanie reszty pizzy na wynos (mimo, że nam nie smakowała postanowiliśmy zrobić dobry uczynek i pozostawione przez nas 3/4 placka oddać komuś kto ją chętnie zje, niż żeby skończyła w śmietniku…). W rezultacie dostaliśmy pizzę byle jak owinięta folią spożywczą – bez pudełka, bez reklamówki, ot jak kanapkę do szkoły. Do tego Pani kelnerka nie wyglądała na zadowoloną z naszej prośby…

img_1138

Burger Klasyczny z wołowiną (200 g), korniszonem i czerwoną cebulką, podawany z  cząstkami ziemniaka i sosami również okazał się być pomyłką… Bułka była zimna, a do tego smakowała trochę jak kluska na parze w wersji cold. Mięso było well done, chociaż wyraźnie prosiliśmy  o średnie wysmażenie. Co więcej, nie było w ogóle przyprawione… A na dodatek złego nadmiar sosu w burgerze, który wyciekał na ręce, talerz, stół i ubrania, jeszcze nasączał całą bułka na spodzie, przez co robiła się nieprzyjemnie rozmokła.

img_1137

Na otarcie łez dostaliśmy brownie z chutney rabarbarowym z dodatkiem chilli, które było naprawdę fenomenalne – wilgotne, mocno czekoladowe, w towarzystwie genialnego chutney. No po prostu pycha! Szkoda tylko, że dopiero na koniec…

img_1139

Upojeni mocno nas rozczarowali. Pomijając przystawkę oraz deser, dania główne były prawdziwą obrazą dla naszych kubków smakowych. Właśnie z takich powodów nie jesteśmy zwolennikami łączenia multitapów oraz restauracji, bo zazwyczaj coś nie wychodzi. W przyszłości wpadniemy jeszcze spróbować lunchy ale na obecną chwilę Upojonych polecamy tylko na piwko (dużo kraników!❤️), a na obiadek niekoniecznie.


Jedzenie:2 out of 5 stars (2,0 / 5)
Wystrój lokalu:3.5 out of 5 stars (3,5 / 5)
Obsługa:4 out of 5 stars (4,0 / 5)
Cena:3 out of 5 stars (3,0 / 5)
Average:3.1 out of 5 stars (3,1 / 5)

Facebook / Instagram

Upojeni
Katowice, św. Jana 10